RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Miechów » Sport » T-Mobile Ekstraklasa - Cracovia - Lechia 1:1 [ZDJĘCIA]

T-Mobile Ekstraklasa - Cracovia - Lechia 1:1 [ZDJĘCIA]

2012-02-18, Aktualizacja: 2012-02-19 18:59

Polska Gazeta Krakowska Jacek Żukowski

Kibice Cracovii mieli prawo z niepokojem oczekiwać inauguracji wiosny. Drużyna, która po jesieni spadłaby z ekstraklasy, w zimowym "okienku" transferowym nie wzmocniła się na tyle, by można było być spokojnym o jej byt. "Pasy" pozyskały wprawdzie trzech ofensywnych zawodników, ale żaden z nich nie zagrał w pełnym wymiarze czasowym, co świadczy o tym, że nie są to jeszcze piłkarze w pełni zgrani z zespołem (nie wiemy, ile grałby Szałachowski, który musiał pauzować za kartki).
Trenerzy często lekceważą wyniki sparingów, twierdząc, że dopiero liga weryfikuje skuteczność przygotowań. To prawda, ale remisy ze słabymi drużynami musiały napawać niepokojem. Krakowianie mieli zbudować szczyt formy już na sam początek tegorocznych rozgrywek, jako że trzykrotnie na własnym boisku spotykają się z zagrożonymi spadkiem zespołami. Po sobotniej konfrontacji widać, że plan zdobycia 9 punktów nie zostanie zrealizowany.

Niestety, nie na darmo zaprezentowały się zespoły, które delikatnie mówiąc, nie grzeszą skutecznością - strzelają najmniej bramek w lidze. Hołdując tej zasadzie, grały tak, by przede wszystkim gola nie stracić. Taktyka uważnej gry w obronie w przypadku "Pasów" zdała egzamin w końcówce rundy jesiennej, gdy trzeba było "ciułać" punkty. Ale u siebie, z takimi zespołami jak Lechia, Cracovia ma obowiązek wygrywać.

Tylko kim straszyć? Osamotniony, odcięty od podań Van der Biezen przez długie minuty snuł się po boisku jak zapadający zmierzch, druga linia osłabiona (pauzujący za kartki Struna i Szałachowski, kontuzjowany Suworow) wyraźnie niedomagała.
∨ Czytaj dalej
Nowy zawodnik w tym towarzystwie - Budziński - wyraźnie nie wytrzymał presji, nogi mu drżały. O swoim debiucie w Cracovii zechce jak najszybciej zapomnieć, czemu dał wyraz, po meczu przemykając chyłkiem do szatni, nie chcąc komentować swej postawy.

Spotkanie powinno się ułożyć znakomicie dla gospodarzy, bo w 10 min Szeliga miał wręcz obowiązek trafić do bramki głową. Niestety, piłka uderzona z 7 m przeleciała obok słupka. Tylko ta sytuacja oraz uderzenie Nawotczyńskiego z 45 min miały prawo rozgrzać widzów. Reszta czasu to szarpane akcje z obu stron, sporo walki, minimum finezji.

Z letargu wyrwał wszystkich Wiśniewski w 48 min, sam chyba zaskoczony, że piłka po jego strzale wpadła do siatki. Nie było to mocne uderzenie, ale futbolówka odbiła się od nogi Budzińskiego, minęła wszystkich w polu karnym, a ponieważ Kaczmarek nie zdążył w porę zareagować, wpadła do siatki. - Strzeliłem z 20 m od bramki, piłka odbiła się od nóg rywala i wpadła do siatki - opowiada szczęśliwy strzelec. - Była to fartowna bramka, lecz to jest nieważne, liczyło się to, że padł gol. W ogóle w tym sezonie mam szczęście do Krakowa, Wiśle też strzeliłem bramkę na jej stadionie. Przed meczem remis byłby niezły, ale po meczu jesteśmy zdenerwowani, bo można było ten wynik "dowieźć".

Ożywienie w szeregi "Pasów" wprowadził dopiero Litwin Matulevicius. W odróżnieniu od Budzińskiego, swój debiut może zapisać na plus. Minutę po wejściu na boisko szarżował na bramkę rywala, ale Pawłowski rzucił się mu pod nogi i wygarnął piłkę. Po chwili, wychodząc na czystą pozycję, Litwin poślizgnął się i padł jak długi, jednak rywale musieli od tej pory dzielić uwagę pomiędzy niego a Van der Biezena.

Wreszcie w 79 min wyłożył piłkę jak na tacy Ntibazonkizie, który pomylił się nieznacznie, uderzając z 11 m. Poczynania gospodarzy stawały się coraz bardziej nerwowe, czas uciekał. Lechia schowała się na swojej połowie, ale kontratakowała i o mało co w 86 min Grzelczak nie zdobył gola. Kaczmarek na spółkę z partnerami z obrony zażegnał jednak niebezpieczeństwo.

Kibice Cracovii tracili już nadzieję, gdy w 88 min holenderska akcja przyniosła powodzenie. Suart dograł piłkę z lewego skrzydła, a Van der Biezen, wykorzystując bierność Janickiego, huknął z 5 m nie do obrony. W akcie desperacji gospodarze jeszcze rzucili się do ataku, jednak nie stanowili już zagrożenia.

- Goniliśmy wynik, udało się dopiero w końcówce, więc ten punkt jest cenny - podsumował Mateusz Żytko. - Jak się nie da zdobyć trzech punktów, to trzeba szanować jeden. Znowu dosięgnął nas pech, myślę tu o bramce, która padła po rykoszecie. Suma szczęścia i pecha równa się zero, więc myślę, że może wkrótce nie będziemy już tracić takich goli, a będziemy strzelać.

To na razie urzędowy optymizm obrońcy "Pasów". Musi poprawić się gra drugiej linii - by napastnicy mieli podania, które mogą zamienić na bramki. W tej formacji będą zmiany, bo Ntibazonkiza musi pauzować w meczu z Jagiellonią za kartki. Nadzieja w tym, że Struna i Szałachowski nadadzą nową jakość krakowianom. W odwodzie jest jeszcze Boljević, też nieobecny z powodu nadmiaru kartek.

Cracovia musi jednak zacząć grać odważniej, bo kunktatorska taktyka na niewiele się zda. Na wyjazdach może dać jakiś punktowy efekt, ale przy ul. Kałuży nie ma racji bytu. Ubiegłoroczną wiosnę "Pasy" zaczęły od dwóch remisów, po czym się rozpędzały, skutecznie finiszując. Może teraz będzie podobnie?

Cracovia Kraków - Lechia Gdańsk 1:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Piotr Wiśniewski (48), 1:1 Koen van der Biezen (88).

Żółta kartka - Cracovia Kraków: Arkadiusz Radomski, Wojciech Kaczmarek, Saidi Ntibazonkiza, Mateusz Bartczak. Lechia Gdańsk: Rafał Janicki, Abdou Traore, Marko Bajic, Wojciech Pawłowski.

Sędzia: Paweł Pskit (Łódź). Widzów 7˙542.

Cracovia Kraków: Wojciech Kaczmarek - Mateusz Żytko, Łukasz Nawotczyński, Jan Hosek, Hesdey Suart - Aleksejs Visnakovs (67. Deivydas Matulevicius), Marcin Budziński (59. Mateusz Bartczak), Arkadiusz Radomski, Sławomir Szeliga (80. Rok Straus), Saidi Ntibazonkiza - Koen van der Biezen.

Lechia Gdańsk: Wojciech Pawłowski - Deleu, Luka Vucko, Rafał Janicki, Jakub Wilk - Ivans Lukjanovs, Abdou Traore, Łukasz Surma, Marko Bajic (81. Marcin Pietrowski), Piotr Wiśniewski (74. Paweł Nowak) - Piotr Grzelczak (89. Sergejs Kożans).

Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z Krakowa. Zapisz się do newslettera!

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

0 1
-

Komentarze (18)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

były skazany (gość) 2012-02-19 22:39

ABG Kto metalowi wypłacił lepca w kryminale ?siedziałem w tym samym okresie na monte potem na trzebini i nic takiego nie miało miejsca więc nie pisz głupot .Wyjdź z domu a nie żyj wirtualną rzeczywistością .Zaznaczam że nikomu nie kibicuje ale nie lubię jak ktoś pisze głupoty .Powiem ci ABG że za takie plotki jak piszesz to c.welem w więzieniu został byś ty niestety .Dokłądnie za wykręcenie tak zwanej afery koperkowej

0 / 0 odpowiedz

Craxa na Maxa (gość) 2012-02-19 22:29

w meczu z Zagłębiem L. zagrali słabo. Melikson miał sporo pięknych akcji ale i masę strat, fatalnych podań. Biton był beznadziejny. Wisła remisując ten mecz ostatecznie pożegnała się z walką o mistrzostwo. A miało być tak pięknie.

+1 / 0 odpowiedz

ale jaja (gość) 2012-02-19 17:38

Grypsują? Chyba tym drugim otworem ;)

w odpowiedzi do: ABG (pokaż komentarz)

+3 / -1 odpowiedz

ABG (gość) 2012-02-19 14:05

profesora hehe chyba towarzysza filipiaka z legitymacja pzpr

w odpowiedzi do: Malkontent (pokaż komentarz)

+1 / -3 odpowiedz

ABG (gość) 2012-02-19 14:01

cw..elem to był wasz przywódca kanar który ładnie lepce dostawał na spacerze a chłopaki od nas się dobrze trzymają i grypsują wszyscy więc masz jakieś słabe informacje

w odpowiedzi do: Od małego na całego Cracovia (pokaż komentarz)

+1 / -2 odpowiedz

Kibic (gość) 2012-02-19 14:00

Nawet koszulka ze złota nie przysłoni biedy jaką gra antyWisła!Nie ma to jak grać w pasiaku z napisem comPARCH!

+2 / -2 odpowiedz

zamarznieta kałuża (gość) 2012-02-19 12:26

Cracovia = symbol nie dowartościowanego nieudacznika

+3 / -2 odpowiedz

Jezus z Nazaretu (gość) 2012-02-19 12:23

Jeśli czytasz ten post to uklęknij i przeżegnaj się bo nadaje z Nazaretu.
Wystarczy, że mój apostoł wstawił się za was przy zielonym stoliku żebyście nie spadli.

w odpowiedzi do: sdfsdfsdf (pokaż komentarz)

+1 / -1 odpowiedz

Lelum (gość) 2012-02-19 11:22

Ale głupawy post!!!!!

w odpowiedzi do: Jezus z Nazaretu (pokaż komentarz)

+1 / -1 odpowiedz

Misio (gość) 2012-02-19 11:15

z Pasieką, gdyż jest mało elastyczny, trzyma się swojego defensywnego systemu. Szatałow poległ na tym, że grał systemem z rozgrywającym bez rozgrywającego ( Klich odszedł ), a Pasieka właściwie przez całą rundę i do końcówki wczorajszego meczu też grał tym systemem cały czas szukając rozgrywającego. To brak profesjonalizmu. Najładniej grająca Cracovia za Stawowego, grała systemem 4-4-2. Trzeba do tego wrócić bo jest 2 napastników, a Budzik rozgrywającym też chyba nie będzie. Szkoda Stawowego, szkoda Majewskiego, szkoda Szatałowa - Cracovia wykańcza b. dobrych trenerów. Stary lis Lenczyk też się wywalił ale w Śląsku znów jest królem.

+2 / -1 odpowiedz

Nasze akcje

  • BEZPIECZNI NA DRODZE

    Niemal każdego dnia dochodzi do tragedii na drogach. Zobacz, co jest ich najczęstszą przyczyną. Przeczytaj wyznania sprawców wypadków i ich ofiar.

Ogłoszenia nieruchomości

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców